niedziela, 26 czerwca 2011
Swego czasu twierdziłam, że ścieżka mojego życia to połączenie druidyzmu z dekadentyzmem. Połączenie sprzeczności, bieli z czernią - szarość, którym było i nadal jest moje imie. Jestem Liadan, jestem Szarą Damą, zawsze pomiędzy. Moje życie jednak jest płynącą rzeką, w biegu, ciągle odkrywam nowe lądy, nowe horyzonty. Jedynym z nich jest stwierdzenie, że świat, w którym żyjemy w swoim braku perfekcji, przeludnieniu, globalizacji jest światem wielu możliwości. Możliwości, których wielu przed nami nie miało i zapewne wielu po nas już mieć nie będzie. Są one na wyciągnięcię ręki - wystarczy wiedzieć, czego sie chce od życia.
poniedziałek, 09 maja 2011
Dzisiaj przedstawię mało celtyckie klimaty. Muzyczne odkrycie dzisiejszej nocy – co przyznaję się bez bicia – poczyniłam dzięki klikaniu na przypadkowe filmiki na YT. Jako pierwsza do ucha wpadła mi piosenka „Angels and angles” pochodząca z ich najnowszej płyty pt. „ Haunted”.
Jak czytam na stronie zespołu jego członkowie to: Ryan Raddon, Becky Jean Williams, John Hancock, Finn Bjarnson. Początki grupy to rok 2003, lecz pierwszy prawdziwy album pod tytułem „At the point” w pełnym składzie nagrali dopiero rok później. Jak sami twierdzą jest to „ muzyka elektroniczna, w której pojawiają się elementy muzyki akustycznej nadające jej oryginalnego delikatnego brzmienia, które jest łatwo dostrzegalne na dzisiejszej scenie muzyki down tempo house”. Kolejne albumy, które pojawiły się na ich koncie to „Empty Streets” (2005), „Of Birds, Bees, Butterflies, Etc.” (2009) oraz najnowszy album wydany w tym roku „Haunted”. To co mnie urzekło w ich muzyce to nie tylko piękny, delikatny wokal Pani Becky Jean Williams, choć on oczywiście także i to w dużej mierze, kolejnym ważnym czynnikiem była muzyka, która na najnowszej płycie, więc także na utworze „Angels and angles” jest bardziej dynamiczna i Starałam się zrozumieć również nazwę zespołu, lecz podobnie jak w przypadku tekstów ich piosenek przetłumaczyć tego na polski się nie da (przynajmniej nie posiadam odpowiedniego talentu, który słowa angielskie zastąpiłby lepszymi odpowiednikami polskimi niż tymi, które są mniej więcej dosłownymi tłumaczeniami słów angielskich). Polecam, muzyka co najmniej warta zapoznania się.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Postanowiłam podzielić się pewnym ciekawym odkryciem w sztuce celtyckiej, a mianowicie techniką kropeczek wyznaczających tor wzoru. W moim (marnym jeszcze) wykonaniu wygląda to tak: 1.
Przykładowy prostokąd o wymiarach 4cmx7cm. Jak widać na obrazku - kropeczki znajdują się w równych odległościach między sobą. 2.
Tutaj chciałabym jedynie dodać, że kropeczki prowadzące linie wzoru nie są potrzebne, można od razu poprowadzić wyraźną linię, kierując się zasadą "raz na wozie, raz pod wozem" jeżeli linia przechodziła nad linią następnym razem będzie przechodziła pod nią. Warto również pamiętać, że grubość lini nie powinna być równa długości pomiędzy dwoma kropkami, warto zostawić trochę wolnej przestrzeni. 3.
Niemal gotowy wzór. Gdybyście się przyjrzeli zauważylibyście, że w wolnych przestrzeniach pomiędzy linią wzoru znajdują się kropeczi, które wcześniej narysowaliście.
4.
Gotowe. Oczywiście to jedynie przykład jak może wyglądać ten wzór. Wolne przestrzenie, które zostały po kropeczkach należy zamalować nadając wrażenie trójwymiarowości wzoru.
Zdaje sobie oczywiście sprawę, że nauczyciel ze mnie kiepski a wartość powyższej lekcji minimalna, mam jednak nadzieję, że komuś ta notka się przyda, że będzie pożyteczna. Dla tych którzy chcą więcej - polecam książkę "The Celtic Design Book" autorstwa Aidana Meehana.
wtorek, 08 marca 2011
Aż strach pomyśleć, że można tak długo omijać miejsce, które było bliskie przez długi czas, a jednak. Postanowiłam wrócić, czy będę miała coś ciekawego do powiedzenia? Mam wiele pomysłów, nie wiem, czy ostrożność pozwoli mi je wszystkie ująć w słowa, czy wytrwałości starczy na długie poszukiwania Prawdy wśród zapomnianych ścieżek i źródeł historycznych, których tak wiele? Czas sam pokaże. Tymczasem w moim jakże nudnym życiu niewiele się zmieniło - podążam nadal tą samą ścieżką i wątpię by w tej kwestii kiedykolwiek cokolwiek uległo radykalnym zmianom. Dokonałam świadomego wyboru i nie żałuję. Podejrzewam, że nigdy nie znudzi mi się odkrywanie świata Celtów, ale znane powiedzenie sugeruję ostrożność w używaniu słowa "nigdy".
Już wkrótce pojawi się tutaj przejaw mojej aktywności.
Tymczasem pozdrawiam wszystkich Czytelników mojego bloga.
czwartek, 11 czerwca 2009
Chciałabym napisać, że popularność muzyki celtyckiej zarówno w Polsce jak i na świecie jest bezsporna. Jednak użyte w tym zdaniu słowo budzi dziwne skojarzenia. Bo czyż popularność nie kojarzy się z pop’em a więc z zupełnie innym gatunkiem muzycznym? Ale znowu –sława, pewien mistrz powiedział, że sławę osiąga się jedynie poprzez mistrzostwo. Wiedziona tymi słowami oszczędzam więc „sławy” na coś specjalnego. I w ten sposób pozostaje mi chyba tylko napisać, że osób znających i kochających muzykę celtycką jest dużo. Zapewne po świecie chodzą osoby na tyle nieświadome, by nie kojarzyć takich nazw jak Clannad, The Chieftains, Secret Garden, czy takich osób jak Loreena McKennitt, Enya, Maire Brennan, i wiele, wiele innych, jednak wciąż wiele z nas przynajmniej raz w życiu się z nimi spotkała – w telewizji, w radiu, gdziekolwiek – są obecni. Nie jestem w stanie zdefiniować jaka muzyka celtycka jest a jaka nie jest. Nie zajmuję się muzyką zawodowo, więc brak mi odpowiednich pojęć. Jako miłośniczka mogłabym co najwyżej powiedzieć, jakie instrumenty dominują w muzyce celtyckiej, jakie nastroje, motywy, itp. Ale zamiast Was zanudzać moimi spostrzeżeniami odsyłam do artykułu, który sama bardzo lubię, a który znajdziecie tutaj. Jeżeli sądziliście, że na tym koniec to się grubo myliliście. Nie o samej muzyce celtyckiej pisać bowiem chciałam, lecz o konkretnej grupie. I tutaj niestety mam wrażenie, że w Polsce jest za mało znana uwzględniając jakoś ich muzyki. Omnia to holenderski zespół folkowy, który zajmuje się odtwarzaniem muzyki celtyckiej z okresu świetności tej kultury (mniej więcej przełom er), za cel stawiają sobie jak najwierniejsze odtworzenie klimatu tamtych czasów – klimatu pogaństwa, bliskości natury. Dlatego też w swojej twórczości całkowicie odrzucają osiągnięcia nowoczesnej technologii posługując się jedynie akustycznymi instrumentami (harfa celtycka, lira korbowa, bodhran, flety, bębny, itp.). Ponoć także ich tryb życia się z tym pokrywa (mieliby odrzucić życie w mieście na rzecz wsi, na ile jest to wiarygodna wiadomość tego jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję się dowiedzieć ). Dotychczas wydali osiem płyt, w tym pierwsza, którą nazwać można próbną zawiera większość utworów, które znajdują się także na płycie drugiej w kolejności wydania. Niestety nie posiadam umiejętności zawierania w słowach tego, co wyraża muzyka, nie potrafię jej także pięknie opisywać. A tę muzykę należy pięknie opisywać. Nie podejmuję się, więc tego zadania, lecz gorąco polecam. I zapraszam na strony: i trochę samej muzyki: http://praedzio.wrzuta.pl/audio/1dEqwFkSVI7/omnia_-_etrezomp-ni-kelted http://qzik.wrzuta.pl/audio/0q1xefAbf7v/omnia_-_lughnasadh http://qzik.wrzuta.pl/audio/3fPepTtHoAB/omnia_-_wytches_brew
|